24 grudnia 2013

Życzenia na Święta!

Tradycyjnie, jak co roku,
Sypią się życzenia wokół,
Większość życzy świąt obfitych
I prezentów znakomitych.
A ja życzę, moi mili,
Byście święta te spędzili
Tak, jak każdy sobie marzy.
Może cicho bez hałasu,
Idąc na spacer do lasu,
Może w gronie swoich bliskich,
Jedząc karpia z jednej miski,
Może gdzieś tam w ciepłym kraju
Czując się jak Adam w raju,
Może lepiąc gdzieś bałwana,
Jeśli śniegiem ziemia zasypana.


3 grudnia 2013

Wybaczcie

Przepraszam, że mam taką dużą przerwę w pisaniu, ale tyle się u mnie dzieje, że nie mam czasu teraz na bloga. Cały czas myślę i zbieram materiały na kolejne posty, a jest co opisywać. Także cierpliwości, niedługo ruszam z nowymi postami. Pozdrawiam wszystkich miłośników mojego bloga :)

2 października 2013

Blogowskaz i Daktylowa rozdawajka!

     Miło mi ogłosić, że mój blog dołączył do innych blogów na portalu blogowskaz.org . Można tam znaleźć bardzo ciekawe blogi o różnorakiej tematyce - polecam przejrzeć. Zachęcam również do głosowania na mojego bloga - wystarczy kliknąć na gwiazdki pod opisem bloga na ich stronie, dokładnie tu:  http://blogowskaz.org/w-krajow-ktory-nie-istnieje/  Mam nadzieję, że wypromuje się mój blog i kto wie, może zostanie kiedyś tam blogiem miesiąca? :) Pozdrawiam jak zawsze!
............................................................................................


Zachęcam również do wzięcia udziału w konkursie "Daktylowa rozdawajka u Wielbłąda", która znajdziecie na blogu o Arabii Saudyjskiej: http://arabiasaudyjska-ksa.blogspot.com/2013/09/daktylowa-rozdawajka-u-wielbada.html

Warunki wzięcia udziału w "daktylowym" konkursie:
1. Polubić na Facebooku profil bloga  W pustyni bez puszczy czyli Arabia Saudyjska oczami Polaka  oraz udostępnić swoim znajomym na FB informacje o "Daktylowej rozdawajce u Wielbłąda" lub dołączyć do grona obserwatorów.
Osoby, które polubiły naszą stronę przed rozpoczęciem rozdawajki, wystarczy, że udostepnią informacje o tym wydarzeniu swoim znajomym na FB (link "udostępnij" pod postem opublikowanym na naszej facebookowej stronie) oraz zrealizują punkt drugi (poniżej).
Osoby, które nie mają konta na Facebooku mogą opublikować informacje wraz z linkiem do rozdawajki na swoich blogach lub w portalach społecznościowych.
2. Zamieścić na swoim blogu, twitterze lub innym portalu społecznościowym krótką informację o "Daktylowej rozdawajce u Wielbłąda" (wraz z linkiem)
3. Przesłać swoje zgłoszenie wraz z nickiem i linkiem  do facebookowej strony na której profil bloga "W pustyni bez puszczy czyli Arabia Saudyjska oczami Polaka" został polubiony lub link do bloga lub konta w portalu społecznościowym, gdzie zamieściliście informacje
4 Cierpliwie poczekać na wylosowanie Zwycięzcy (niestety tylko jednego) przez Iwonkę z bloga Strefa Ulubiona  :)
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres  Pustynnyblog (@) gmail. com
Rozdanie trwa  do 3 października 2013  do godziny 24:00.

Do wygarnia słodkości prosto z KSA!!! :)

26 września 2013

W oparach absurdu...

    Postanowiłam się podzielić z Wami tym co mnie dzisiaj spotkało, kogoś z zewnątrz krew by zalała, a ja już chyba się do tego przyzwyczaiłam i spłynęło po mnie jak po przysłowiowej "kaczce". W każdym razie byłam dzisiaj w jednej z tutejszych klinik prywatnych na badaniach. Nic szczególnego ot rutynowe. Kazano mi przyjść na wizytę o 13:00. Stawiłam się za pięć trzynasta. Przede mną czekało już kilka osób, więc myślę, że pewnie lekarzowi się przeciągnęły wizyty i dlatego jest obsówa. W pewnym momencie z gabinetu lekarki wyszła pielęgniarka i chyłkiem zajrzałam co tam się dzieje, bo było już te pięć po trzynastej, a więc siedziałam 10 minut. Zajrzawszy tam, ujrzałam: stolik na którym Pani doktor z inną pielęgniarką rozpakowywała...tort, wkładały świeczki rozlewały napoje! (w godzinach przyjęć pacjentów!). Jakby tego było mało do gabinetu zaraz zaczęła schodzić się cała klinika: lekarze, nawet tacy w strojach do operacji (maseczka, czapeczka, fartuch - brakowało rękawiczek jedynie), pielęgniarki, salowe i Pani z recepcji. Wszyscy wparowali tam do gabinetu, aaa był tez mąż i córka tej lekarki...No i jak się zamknęło towarzystwo to siedzieli 30 minut! Ludzie poirytowani lekko, a ja stoicki spokój (kiedyś wyszłabym z siebie i stanęła obok). W miedzy czasie najlepsze: została na recepcji jedna babka, a że wolała oglądać program kulinarny w tv, więc postanowiła ignorować telefony, one dzwoniły i dzwoniły, wreszcie się wkurzyła i poodkładała słuchawki na bok (już rozumiem teraz dlaczego czasem nie idzie się tam dodzwonić :P). Po tych 30 minutach towarzystwo opuściło gabinet no i w końcu zaczęło się przyjmowanie pacjentów. Suma summarum czekałam 50 min, mimo, ze wizytę miałam naznaczona na 13tą. "I bądź tu mądry i pisz wiersze " - jak to mówi moja mama. To, że tak się dzieje w państwowych poliklinikach to ja rozumiem, bo im się zbytnio nie chce pracować tam w ogóle, ALE, że w prywatnym szpitalu i do tego gdzie wizyta sporo kosztuje+dodatkowo płatne są badania i ja muszę tyle czekać na lekarza?
A co jakbym miała zawal tam na korytarzu albo coś innego? Ignorancja tutejszych i głupota już nie tyle mnie dziwi co teraz zaczęła w końcu śmieszyć. Żyję w miejscu, gdzie absurd absurdem goni i tak się zastanawiam jak oni mogą tu żyć w takim chaosie? Jak pisałam wcześniej (te parę lat temu) strasznie się wkurzałam, na maksa, nawet zdarzało mi się krzyknąć, ale teraz chyba się przyzwyczaiłam, uśmiałam się tam z nich, z tych braw i oklasków, które usłyszałam zza zamkniętych drzwi gabinetu :D