15 kwietnia 2013

Ciekawostka i przepis

     Wczoraj była fajna pogoda, zaczęło robić się cieplej, więc większość wolnego dnia spędziłam na balkonie ciut opalając buźkę a potem czytając i robiąc nowy projekt na drutach. Zawsze gdziekolwiek jestem mam ze sobą aparat czy to starą poczciwą cyfrówkę czy aparat w telefonie komórkowym. Nie inaczej było tym razem. Wczoraj zrobiłam fotkę ciekawemu zjawisku, mianowicie na niebie pokazało się słoneczne 'halo'.




Jakoś w Polsce nigdy nie miałam okazji go podziwiać, a tutaj to już chyba trzecie 'halo' jakie udaje mi się dostrzec i uwiecznić na zdjęciu. Fotka nie za specjalna, bo użyłam jako filtra słonecznego swoich okularów przeciwsłonecznych - stąd ten niebieski blik po lewej stronie fotki. Powiedziałam męzowi o tym zjawisku, na co on stwierdził, że 'halo' zawsze występuje tutaj przed zmiana pogody, przed burzami lub deszczem. Pomyślałam, że na burze z piorunami będę musiała czekać, ale dzisiaj się doczekałam. Raptem na drugi dzień po tym 'halo' przyszła burza - jak na razie jest bezdeszczowa (szkoda). Udało mi się uwiecznić po raz pierwszy raz w życiu piorun.

Kocham burze, najlepsze są te kiedy gaśnie światło i trzeba siedzieć i palić świeczki, do tego raz o raz robi się jasno od piorunów. tutaj w tym roku kiepsko z tym było. Wiem, że na greckiej stronie sporo padało i była chyba znowu trąba powietrzna. Tutaj jakoś tego typu zjawiska nie występują - a szkoda. Byłaby dodatkowa atrakcja.
Tymczasem zrobiło się późno więc postanowiłam ugotować wegetariański obiadek. Niby mówi się, że w kuchni tureckiej wszystko jest na mięsie i że prawdziwy turek nigdy nie zje nic bezmięsnego, ale nie zawsze jest to prawda. Dostałam kiedyś książkę od znajomego męża "Tastes of Cyprus" (wydanie turecko-cypryjskie) i okazało się, że dużo potraw jest właśnie bez mięsa. Od jakiegoś czasu nie mam chęci na mięso więc ciesze się, że mogę używać sobie przepisów z tej książeczki. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na bakłażana.

Patlıcan yemeği:

Składniki dla 2 osób:
  • 2 średnie bakłażany
  • cebula
  • oliwa z oliwek
  • stołowa łyżka koncentratu pomidorowego
  • stołowa łyżka pasty ze słodkiej papryki
  • łyżeczka od herbaty soli
  • sczypta pieprzu
  • 2 małe tureckie kabaczki (ok 20 cm każdy)
  • pół łyżeczki od herbaty kminu rzymskiego

Bakłażany myjemy, kroimy na 2 cm plastry, następnie wkładamy do miski, posypujemy łyżką stołową soli i zalewamy wodą, tyle aby bakłażany przykryły się. Na wierzch kładziemy talerz tak aby przycisnąć warzywa - bakłażany będą pływać, a my tego nie chcemy. Odstawiamy tak na godzinę. To sprawi, że bakłażany nie będą gorzkie.
W tym czasie obieramy cebule i kabaczki. Cebulę kroimy w kostkę, a kabaczki w półplasterki. Koncentrat pomidorowy zalewamy wrzątkiem w kubku/szklance i mieszamy. To samo robimy z pasą paprykową. Po godzinie bakłażany odsączamy z wody i każdy plaster wycieramy w ręcznik kuchenny papierowy. Następnie rozgrzewamy patelnię i polewamy niezbyt dużo oliwy z oliwek i smażymy cebulkę. Kiedy cebula się zeszkli, na tę samą patelnię wykładamy bakłażany i smażymy z każdej strony, aż do zrumienienia. Cebulę przekładamy do garnka, następnie kabaczki, podsmażone bakłażany, wsypujemy sypkie przyprawy (sól, pieprz, kim rzymski). Następnie to wszystko zalewamy rozpuszczonym w kubku/szklance koncentratem pomidorowym i pastą z papryki.
Gotujemy do miękkości bakłażana - u mnie ok 40 min na średnim ogniu z lekko uchyloną pokrywką - lubi kipieć.
Podajemy z chlebem, jogurtem (obowiązkowo) oraz z ryżem (można pominąć).

Smacznego! :)

6 kwietnia 2013

Blog rusza....

Witajcie...niemalże po "latach" nieobecności. Wiem, straaasznie zaniedbałam bloga, ale dużo sie działo w moim życiu i dobrego i złego. Grunt, że teraz wszystko jest już ok. Przez kilka miesięcy byłam w Polsce, potem wróciłam na wyspę. W miedzy czasie dostawałam mnóstwo e-maili z pytaniami odnośnie bloga, Cypru Północnego itd. Na wszystkie starałam się odpisywać. Także mogę powiedzieć, że nie próżnowałam i tak na prawdę tematyka tureckiej części wyspy nie była zapomniana przez ten czas.
Zawsze jak wracam z Polski staram się pozabierać najwięcej rzeczy. Na całe szczęście LOT zwiększył limit bagażowy z 20 kg na 23kg co mnie niezmiernie cieszy. Przywiozłam zapas żółtego sera - te tureckie jak podkreślałam są dla mnie nie jadalne chyba, że na ciepło, a te angielskie nie dość, ze drogie to śmierdzące blee - oczywiście przyleciał zapas kiełbaski. Niestety będąc w Polsce dowiedziałam się, ze mam alergię pokarmową i nie mogę już jeść nic z nabiału pochodzącego z mleka krowiego, także nie przyleciał ze mną biały ser :( ubolewam nad tym strasznie, że nie będę mogła jeść go na kanapce co rano...:( Na szczęście jest jeszcze mleko kozie, tu mimo, że wydaje się być wszechobecne prawie jest nie osiągalne w sklepach. Mąz jest  obecnie na etapie szukania mi "dostawcy" ze wsi :) Na razie skutek mierny. tu mleko raczej dodaj się na sery nikt chyba nie pije mleka koziego? Podobno było widziane w Lemarze, ale już nie było. W Turcji jest to mleko wiec jakby co to poproszę znajomych o przywiezienie kilku kartonów. Kocham pić kakao, szczególnie zima, pod kocem siedząc, czytając książkę lub dziergając na drutach/szydełko sączyć kakao...mniam! rewelacja! No i klops...nie mogę pić mleka krowiego, z kozim nie ma problemu, a tu mleka koziego w sklepie yok... :( Na domiar złego tutejszych serów z mleka krowiego jeść nie mogę, a więc papa twarożek i ulubiony deser męża tiramisu :( lody z mleka krowiego tez odpadają...śmietana kremówka....:(((
Ehh będę musiała zrezygnować z wypieków i tworzenia wielu deserów gdzie składnikiem jest śmietana kremówka, ser nie pieczony, mleko, jogurt...jednym słowem MASAKRA !!!
Postanowiłam, że jeśli maż zdobędzie dla mnie mleko kozie w dużej ilości, postaram się zrobić domowy twaróg. O postępach w produkcji będę informować na blogu. Dobrze, że jest Hellim  - sprawdzałam mogę go jeść nic się nie dzieje z moim układem pokarmowym.
Niestety kupiłam tu mleko sojowe za całe 5 TL i musiałam wylać nie dość, że nie smaczne to miałam mega wzdęcia po nim i gazy jakbym najadła się grochówki...
Po powrocie zauważyłam, że ceny produktów kosmetycznych nieco wzrosły, jedzenie ciut jakby potaniało? ale może to zależy od sklepu? w moim ulubionym Nikozjowym Erülkü (aka marchewa) ceny i promocje całkiem niezłe. Będąc tam nie mogłam przejść obojętnie obok stoiska z tureckimi kosmetykami. Chociaż zawsze przywożę kosmetyki z Polski, tym razem zatrzymałam się przy lakierach. Szukałam dla siebie dobrego lakieru do paznokci w odcieniu malinowym. Mój wybór padł na lakier PASTEL nr 29, który wygląda tak:


PASTEL nr 29
Przyznam się, że na tej fotce nie wygląda jak malinowy, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że ma mega malinowy odcień, bliżej mu do takiej dojrzałej maliny ciemnej soczystej. Mam go na paznokciach od 3 dni i dopiero teraz widzę, że zaczyna mi schodzić. Zresztą lakiery PASTELa są dobrej jakości, wystarczy jedna warstwa i mamy super paznokcie. Jak zwykle polecam! Cena tez przystępna, bo ok 3,50 - 4 TL (w Turcji taniej).
Oprócz lakieru w moje łapki wpadła paczka mydełek Duru :) tym razem wybór padł na zapach z serii gourmet - karmel z wanilią. Jeszcze nie używałam, ale tej marce ufam w ciemno. Nigdy mnie nie uczula, pięknie pachnie i jest w dobrej cenie. Za 4 mydełka zapłaciłam poniżej 4 TL :)
Mydełko glicerynowe, wg producenta nawilżające, nie wysusza skóry o pięknym zapachu karmelowego cukierka. Ma fajny wygląd pasiaste, o wadze tradycyjnego mydła, można kupić z tej serii taki sam żel do kąpieli czy balsam, można kupić także pojedyncze mydełko. Generalnie ta seria ma wiele zapachów/smaków. Będe testowac kolejne, niemniej jednak możecie spokojnie się w nie zaopatrywać, bo są bardzo dobrej jakości, podobnie jak wspominana przeze mnie już kiedyś firma ARKO.

Tymczasem kończę ten wpis i za krótki czas zrobię następny. Blog trzeba przecież rozruszać, a tu sezon tuż tuż :)


źródło zdjęć: internet

29 sierpnia 2012

Opinie o Cyprze Północnym - ankieta - wyniki


Witajcie ponownie. W poprzednim poście prosiłam, abyście wysyła li swoje opinie po odwiedzeniu tej części wyspy na emaila. Szczerze mówiąc  nie dostałam wielu emaili, raptem tylko kilka. Pytałam "ankietowanych" czy podoba im się Cypr Północny, jeśli coś się tu nie spodobało to co to było, czy odwiedziliby wyspę jeszcze raz, jak oceniają miejscowych, czy życie na tej części wyspy jest tanie czy drogie?
Ich autorzy zgodzili się na publikację anonimowo, co też poniżej czynię.

Pierwsza odpowiedź:

"Czy mi się podoba tutaj? Jeżeli by mi się nie podobało to byśmy się tutaj nie przeprowadzili. :) Czy sa rzeczy, które mi się nie podobają? Oczywiście! Nie ma idealnego miejsca do życia. Plusy i minusy sa wszędzie. Ja wcześniej trochę jeździłem i mieszkałem w 7 państwach wiec mam pewne osobiste porównania. Z mego punktu widzenia życie tutaj jest dużo tańsze niż w europie zachodniej. Nie wiem jak to jest w porównaniu z Polska, bo z Polski wyjechałem w 1996 roku. Miejscowi są otwarci, przyjacielscy no i jest tu dużo cudzoziemców - a to według mnie jest ok. ponieważ człowiek nie czuje się obco. Na pewno wyspa jest na etapie rozwijania się ( trochę mi to przypomina Europe 20 lat temu), ale biorąc pod uwagę fakt, ze jest w izolacji, trzeba powiedzieć, ze idzie im dobrze. Mieszkamy w Girne i szczerze mówiąc w sklepach jest tu wszystko. Nie brakuje niczego.ale domyślam się, ze poza miastem sytuacja jest na pewno inna. Jeżeli ktoś szuka 100% europejskiej cywilizacji i europejskich norm życia, funkcjonowania urzędów, kultury itp. to wtedy tutaj nie jest odpowiednie miejsce do życia dla takich osób - maksymalnie przyjazd na urlop. Ogólnie EU dużo kłamie odnośnie Cypru Północnego - jest to polityczna nagonka. Wiem to od ludzi, którzy się w tym orientują, od polityków z EU i nawet od jednego konsula polskiej ambasady w jednym z krajów EU."

Druga odpowiedź:

"1. Ile razy odwiedziłeś/łaś wyspę? z 10 razy ale były to "pobyty" jednodniowe
2. W którym rejonie spędziłeś/łaś pobyt? Girne, Famagusta, turecka strona Nicozji
3. Co Ci się podobało i nie podobało na wyspie? podobała mi się taka nie-europejska atmosfera, rozpadające się budynki, zabytki i meczety. Nie podobała mi się komunikacja międzymiastowa i oszustwa na przeliczaniu tureckiej waluty na euro i wydawanie reszty monetami które wyszły z użytku.
4. Co sądzisz o miejscowych? mają południową mentalność, są powolni, niezestresowani i część traktuje białe dziewczyny jak dziwki
5. Czy przyjechałeś/łaś na Cypr Północny z biurem podroży, jeśli tak, co to było za biuro i czy jesteś zadowolony/na z ich usług? byłam jedynie prywatnie na Cyprze Północnym widzę że jest dużo ofert do Kyrenii, gdyby były zapewnione wycieczki fakultatywne to bym się skusiła na wakacje z biurem podróży. ogólnie turystycznie Cypr północny bardzo się rozwinął w ostatnich latach, ale jak wygląda rynek wycieczek fakultatywnych to do dziś nie wiem
6. Czy wróciłbyś/wróciłabyś na wyspę jeszcze raz? tak, ale tylko na wakacje, nie chciałabym mieszkać na stałe na tej części wyspy (na greckiej tez nie) :)"

Trzecia odpowiedź:

" My wykupiłyśmy ofertę BINGO, i nie znałyśmy nazwy hotelu, anie innych szczegółów. Hotel mieliśmy 3* jak to było napisane w umowie, na początku nam się nie podobał, potem się przyzwyczaiłyśmy.
Rezydentka Tamara, w sumie miała wszystko "gdzieś", mało informacji nam udzieliła, ale nam to nie przeszkadzało, mimo że innym gościom tak. Wiele osób nie trafiło do prawidłowego hotelu, my nie miałyśmy z tym problemu z racji tego, że i tak nie wiedziałyśmy dokąd jedziemy. Myłyśmy owoce, warzywa, zęby i wszystko inne wodą z kranu i nic nam nie było, a jadłyśmy codziennie ponad kilogram pomidorów i dużo owoców. Ja mam bardzo małe wymagania, jeśli chodzi o biura podróży. Ważne żebym nie miała z nimi problemów i wróciła spokojnie do domu. Hotel był 3* i jak na standardy powiedzmy prawie europejskie to bardzo słabo. Raz albo dwa razy w roku wyjeżdżam do Egiptu, mój ostatni wyjazd kosztował 940 zł w wersji ALL. Każdy narzeka na Egipt, jeśli chodzi o hotele, ale standard egipski, a cypryjski to niebo, a ziemia. Nigdy w życiu w Egipcie nie spotkałam karaluchów w hotelu, tu owszem. Pokoje tu są malutkie, łazienki - masakryczne. Basen i infrastruktura też nie zachwyca.
Bardzo kiepskie tu są hotele, inni wczasowicze będąc i w 4* i w 5* też narzekali na hotel.
Ja wyjeżdżam na wczasy, a nie do hotelu, także nawet nasz obskurny pokój (podobno najlepszy w całym hotelu...) nie popsuł nam wyjazdu. A najbardziej przeszkadzała mi temperatura :) W czerwcu byłam w Egipcie na Tabie, w cieniu było ok 44 stopni,a tu mimo, że było mniej to wypociłam się za wszystkie lata. Na Cyprze jest chyba ogromna wilgotność powietrza, bo gdyby nie w miare chłodne morze to chyba nie wytrzymałabym długo na plaży :) Ceny też dość wysokie, ale my kupowałyśmy dziennie dwie butelki wody, pomidory, owoce i lody i od czasu do czasu coś więcej, także wydałyśmy na tydzień niecałe 100 Lirów, razem z przejazdem busem do Kyreni. Ale tak jak mówiłam jeśli chodzi o standard hoteli do pozostawia on wiele do życzenia :) Zdecydowanie wolę Egipt, i mimo że byłam już tam tyle razy to wciąż za nim tęsknię i już szykuję kolejną wyprawę w tamte strony :) Na Cypr Północny pewnie już nie wrócę. Ładne widoki i to wszystko, nie porusza to mojego serca.
"

Czwarta odpowiedź:

"Czy podczas pobytu na Cyprze północnym coś Ci się nie spodobało, coś przeszkadzało itd.? 
Nic szczególnie mi tu nie przeszkadzało... Może być uciążliwa komunikacja miejska, która jeździ różnie. Ja mało nią podróżowałam - zazwyczaj na jakieś wycieczki mieliśmy wynajęty autokar z uniwersytetu, ale miejscowi mówili mi, że bywa słabo. Często widziałam rozklekotane autobusy - dla jednych folklor, dla innych niekoniecznie :P No i słaba klimatyzacja w autobusach to masakra! Już nawet w Gdyni w okresie letnim działa lepiej, a jest 10 st mniej. Dlatego myślę, że jeśli kogoś stać dużo lepszą opcją jest wynajem auta.
No i z punktu widzenia studentki - jeśli ktoś chce tu w weekend poimprezować to lepiej pojechać do Ayia Napy - dojazd (przynajmniej z Famagusty) jest tani, max 5euro/os w jedną stronę, a miejsce pod tym względem nieziemskie. Kluby w weekendy w Famaguście zazwyczaj są puste, muzyka zawsze i wszędzie ta sama - znam tutejszą play listę (około 15 piosenek) na pamięć i już mam serdecznie dosyć :P

Jak oceniasz miejscowych? 
Ludzie są na ogół mili, choć dla mnie na początku ciężko było się przyzwyczaić do nieustannie trąbiących samochodów (niestety przy takim upale nie byłam w stanie chodzić zakryta - nosiłam krótkie spodenki i spódniczki), które były irytujące tak samo jak faceci, którzy widząc kilku osobową grupę dziewczyn patrzyli się na nas jak na egzotyczne zwierzęta w ZOO, byli nachalni...Ale pomijając to nikt nigdy nie był tu dla mnie niemiły, ludzie na ogół znają angielski, idzie się dogadać, są pomocni. Odwiedziłam też tu szpital, bo byłam mocno przeziębiona - w szpitalu lekarze po angielsku normalnie rozmawiają, ubezpieczenie zdrowotne zadziałało bez problemu, tyle, że za leki płaciłam.

Czy chciałabyś tu jeszcze przyjechać, jeśli nie to dlaczego?
Chciałabym, ale niekoniecznie do Famagusty - byłam 4 razy w Kyrenii, ale za każdym razem w takim biegu, że nie zobaczyłam miasta "od środka" - a bardzo mi się spodobało. Poza tym byłam też na greckiej stronie w Larnace i wg. mnie tutejsza (w Famaguście) plaża biję tą w Larnace na łopatki! Woda i piasek zdecydowanie czystsze, zapewne dlatego, że mniej turystów się przewala. Woda też dużo cieplejsza - dziś dla mnie aż za ciepła, więc zależy kto co lubi, ale myślę, że czyste morze i piasek lubi każdy.
Wiadomo, że grecka część jest znacznie bardziej rozwinięta niż turecka, bardziej europejska...ale jeśli ktoś jedzie tu z Europy i chce zobaczyć inną kulturę, coś nowego, może bardziej uderza w naturę, a nie zatłoczone ulice miasta - Cypr Północny jest dobrym miejscem żeby tego doświadczyć ;)".

Piąta odpowiedź:

" Juz parę razy tutaj byłem i mogłem odczuć wiele negatywów na Cyprze Północnym. Z resztą mam jakieś porównanie w stosunku do południa. Szczerze mówiąc powoli staję się lekko rozczarowany pewnymi rzeczami na północy. Przede wszystkim, moim zdaniem oczywiście, przegięcie jest tutaj z :
- cenami w sklepach żywności (to już jest drożnej niż w centrum Londynu, Singapuru etc...)
- ceny energii i wody z kosmosu
-brak sieci normalnych usług...typowe naprawy, maintenance etc.
-brak normalnych plaży na północy (to jest fakt po prostu),, chodzi mi o rejony na północ od gór oczywiscie (przyp.red. chodzi o Góry Beşparmak)
-temperaturę to i bym nawet przeżył, ale gwoźdź do trumny to jest auto-nie da się tutaj mieszkać bez samochodu, w moim przypadku pozostaje tylko wynajem,
-nie był bym sobą gdybym nie zwrócił uwagi na wszechobecny bałagan i śmieci (jest to zupełnie dla mnie niezrozumiale-wystarczy zatrudnić kilkadziesiąt hindusów etc.)
  Konkludując wiele jest tu minusów, na które nie zwróciłem uwagi podejmując decyzje o zainwestowaniu pieniędzy w tej części wyspy. Nie chce żeby Pani miała wrażenie, ze znowu ktoś jest narzekającym Polakiem. Nie! Wcale nie. Jest również parę pozytywów. Z reszta proszę zwrócić uwagę ile nieruchomości stoi pustych. W moim osiedlu obecnie mieszka ok 20% (choć apt. są wykupione). To ma swoja wymowę. Mam odczucie jakby generalnie władze, czy jak to nazwać, wcale nie były zainteresowane rozwojem tej części wyspy w jakikolwiek sposób.  Proszę wziąć pod uwagę ,ze zjeździłem wyspę można powiedzieć dość dokładnie i mam doświadczenie z pobytów w wielu miejscach szczególnie na dalekim wschodzie. Tydzień temu byliśmy w Paphos i jakie było nasze zdziwienie, ze ceny są niższe niż na północy. W moim przypadku chciałem coś mieć  bliżej Europy, miało być taniej, a jak zawsze wyszło drożnej...he..he. Śmiejemy się z zona, ze: Nie ma chyba droższego miejsca do życia w tej części świata."

Jak widać zdania podzielone w różnych kwestiach.  Swoją drogą spodziewałam się więcej emaili dotyczących ankiety, a rozgłaszałam ją i na facebooku i na forum Polonii cypryjskiej. Szkoda, ze tylko tyle osób mi odpowiedziało - zazwyczaj dostaję wiele emaili odnośnie Cypru Północnego. Niestety musimy zadowolić się tymi wypowiedziami. Sa one jednak bardzo ciekawe, co trzeba przyznać. Poznaliśmy opinię różnych osób, od mieszkańców, poprzez turystki, do studentki. Generalnie ludziom podobają się tu przede wszystkim atuty turystyczne wyspy, a więc piaszczyste plaże i ciepłe morze oraz zabytki. Odnośnie cen zdania podzielone dla jednych bardzo drogo, dla drugich bardzo tanio - widocznie to zależy od sklepów i produktów oraz rejony gdzie te sklepy się znajdują. Osobiście przetestowałam wiele lokalnych supermarketów, bazarków i doszłam do wniosku, że jednak najtaniej jest robić zakupy w Kyrenii, ponieważ duża konkurencja zmusza niejako sklepikarzy do zmniejszenia kosztów swoich produktów. W Famaguście i Karpaz ceny są wygórowane do tego stopnia, że na  np.pudełku herbaty przebicie jest od 50 kuruszów do aż 1,5 - 2 lir. Większość ankietowanych zgadza się z faktem, że miejscowi mimo, że są pomocni i da się z nimi dogadać po angielsku są dość leniwi, czasami nachalni i znudzeni, ale to akurat typowe cechy południowców.
  Reasumując, mam podobne odczucia jak osoby ankietowane, jest tu pięknie, ale ceny, mentalność miejscowych (czyt. lenistwo głównie), brud, odstraszają skutecznie, wręcz zniechęcają do dłuższego pobytu lub ponownego przybycia. Natomiast ta strona Cypru nie ma tylko samych wielkich minusów, są też pozytywy i plusy, a to dobrze świadczy o tym, że idzie mozolnie, ale ku lepszemu.
Zapraszam do komentowania i wypowiadania się pod tym wpisem :)

17 sierpnia 2012

Kyrenia - Muzeum Pokoju i Wolności

Będąc w Kyrenii przejazdem i w odwiedzinach u znajomych, w drodze powrotnej poszliśmy do Muzeum Pokoju i Wolności ( tr. Barış ve Özgürlük Müzesi). Muzeum to znajduje się na drodze głównej z Kyrenii do Karaoğlanoğlu, dokładnie w miejscowości Alsancak (lokalizacja na mapce Google maps: http://goo.gl/maps/weszx). Jadąc od strony  centrum Kyrenii, muzeum znajduje się po prawej stronie drogi.
Urocze miejsce obsadzone drzewkami iglastymi kryje w sobie wiele atrakcji dla zapalonych militarystów i miłośników historii. Znajdują się tam użyte (w większości przez Greków Cypryjskich) pojazdy wojskowe takie jak: czołgi, pojazdy opancerzone, ciężarówki wojskowe, wyrzutnie pocisków. Obok znajduje się muzeum ze zdjęciami z czasów wojny (1974) oraz mundurami wojskowymi.
  Poniżej przedstawiam Wam mini foto galerie z tego co tam można zobaczyć. Oczywiście nie wstawiam wszystkich zdjęć, bo resztę możecie będąc w okolicy Kyrenii sobie zobaczyć sami.
  Zachęcam do odwiedzin. Nieopodal tego muzeum znajduje się pomnik, który stoi przy plaży, na która to po raz pierwszy wylądowały wojska Tureckie.

 
"Park ciężkich pojazdów wojskowych i broni użytych przez Greków  podczas kampanii pokojowej w 1974 r."